Deprecated: Assigning the return value of new by reference is deprecated in /var/domains/dreamwalker.pl/www.dreamwalker.pl/public/wp-settings.php on line 512

Deprecated: Assigning the return value of new by reference is deprecated in /var/domains/dreamwalker.pl/www.dreamwalker.pl/public/wp-settings.php on line 527

Deprecated: Assigning the return value of new by reference is deprecated in /var/domains/dreamwalker.pl/www.dreamwalker.pl/public/wp-settings.php on line 534

Deprecated: Assigning the return value of new by reference is deprecated in /var/domains/dreamwalker.pl/www.dreamwalker.pl/public/wp-settings.php on line 570

Deprecated: Assigning the return value of new by reference is deprecated in /var/domains/dreamwalker.pl/www.dreamwalker.pl/public/wp-includes/cache.php on line 103

Deprecated: Assigning the return value of new by reference is deprecated in /var/domains/dreamwalker.pl/www.dreamwalker.pl/public/wp-includes/query.php on line 61

Deprecated: Assigning the return value of new by reference is deprecated in /var/domains/dreamwalker.pl/www.dreamwalker.pl/public/wp-includes/theme.php on line 1109
2010 styczeń | Blog Dreamwalkera

Archiwum: styczeń, 2010

Kategoria: (Bez kategorii) Autror: Dreamwalker Data: 31 stycznia 2010

lsnienieGwiazdkowy numer “Lśnienia” wpadł mi w ręce już jakiś czas po gwiazdce. Dokładnie, to jakiś tydzień temu, gdy czekając na pociąg przeglądałem z nudów gazety w dworcowym kiosku i natrafiłem na drugi numer pisma, z którym wiązałem (i wiążę dotąd) spore nadzieje. Pierwszy numer był czymś nowym i nieznanym, więc przymknąłem oko na kilka rzeczy, które mnie w nim raziły. Teraz czas na dłuższą wypowiedź.

O ile jednak pierwszemu numerowi miałem sporo do zarzucenia - o to, że teksty są wyliczankami, komiks za krótki, opowiadania nudne. Tutaj na prawdę nie ma do czego się przyczepić. Już nie tylko niektóre kawałki tekstu czytałem z zainteresowaniem - można powiedzieć, że cały numer wchłonąłem jednym tchem. Teksty stały na wysokim poziomie, były ciekawe i zachęcające, a do tego wypakowane informacjami. Tak tak, już sobie zanotowałem kilka filmów do obejrzenia, gier do zagrania, muzyków do posłuchania … Trzymajcie tak dalej!

No, ale jak by nie było, zawsze człowiek może znaleźć coś, co mu się nie podoba. Ale spokojnie, nie jest tego dużo.

“Gdzie jest Cthulhu?” - właściwie największe rozczarowanie numeru. Fakt, tekst o grach komputerowych inspirowanych prozą Lovecrafta jest fajny. Ale nazwa… Nie wiem, może marketingowo dobra, nie mówi właściwie nieprawdy o treści artykułu. No ale, spodziewałem się czegoś innego. Czego? Może kilku słów o tym, skąd Lovecraft mógł czerpać inspiracje? Co prawda trochę o tym piszą w podręczniku do Zewu, jednak tam właściwie skupiają się tylko na źródłosłowach imion wielkich przedwiecznych. Pod tym tytułem na pewno sporo by się zmieściło.

“Wszystkie nasze drobne lęki” - sam artykuł przeczytałem ze sporym zainteresowaniem, ale już do czytania opisów książek musiałem się zmuszać. Czemu aż na dwie strony o tym pisać? Jak dla mnie, lepiej by było gdyby okładki były mniejsze, teksty na dwa zdania maksymalnie. Można by było wtedy bardziej połączyć to z tekstem, np dodać takie krótkie podsumowanie obok co drugiego akapitu, między akapitami, ostatecznie na końcu. Na prawdę, nie miałbym nic przeciwko, gdyby te dwie strony wypełnione były litym tekstem na jeden temat. A jak będę chciał się dowiedzieć, o czym są książki, to zajrzę na jakiegoś Merlina czy jeszcze gdzie indziej i wtedy przeczytam długi opis.

Podsumowując - jest dobrze i oby tak dalej. Z niecierpliwością czekam na kolejny numer.





Kategoria: (Bez kategorii) Autror: Dreamwalker Data: 2 stycznia 2010

Dzisiaj zrobiłem remanent w moich erpegowych posiadłościach. Wziąłem w obroty pokaźny segregator i wypatroszyłem go tak, że zostało tylko kilka koszulek.

Założenia, jak zwykle, były ambitne. Wiedziałem, na co mogę się natknąć w segregatorze erpegowym. Bałem się tego, ale uznałem, że początek nowego roku, jak żaden inny okres sprzyja podsumowaniom. Przystąpiłem do roboty. Tak jak się spodziewałem, 80% segregatora stanowiły karty postaci do D&D. Wypełnione oczywiście. Moje postacie z sesji, postacie znajomych, wstępne niedokończone szkice - to wszystko powstało w ciągu pięciu lat erpegowania. Wśród tego nawału kart zdarzały się również postacie do nwoda albo Cthulhu, nie mniej jednak, to właśnie D&D stanowiło miażdżącą większość. Nie ma jednak co się dziwić - w czasie mojej erpegowej kariery w D&D grałem więcej niż w cokolwiek innego. Nwoda i Cthulhu głównie prowadziłem - a i to dopiero ze dwa lata chyba.

Pierwszy pomysł, jaki wpadł do głowy, to (oczywiście oprócz uporządkowania tego syfu) wyłowienie z tego nawału kart postaci kilku-kilkunastu ciekawszych i przygotowanie na ich podstawie enpeców do opublikowania na forum albo chociaż używania w moich własnych sesjach. Zaczęło się gorączkowe przeglądanie kartek, przeglądanie folderów na komputerze i archiwum poczty. Rezultaty tego były smutne. Właściwie do 90% postaci miałem tylko mechanikę i bardzo mgliste wspomnienie o tym, w jakiej sesji dany bohater uczestniczył. Właściwie nawet się nie dziwię - grywałem zwykle u mistrzów, którym wystarczyło posłuchać jak opowiadam kilka słów o historii postaci, niewielu musiałem coś pisać, a gdy wystarczyło tylko opowiadanie słowne, jakoś nie było motywacji na spisywanie tego potem. Tak samo zabrakło samozaparcia, by oprócz kilku słów kluczowych, które po latach traciły sens, robić jakiekolwiek notatki z sesji. Wynikiem tego wszystkiego było stanięcie przed stosikiem wypełnionych starannie kart postaci, które w tej chwili były dla mnie tylko kartkami papieru z tajemniczymi zapiskami przynoszącymi na myśl mgliste echa z przeszłości. Pozostawało tylko jedno rozwiązanie - archiwizować albo wywalić wszystko w cholerę. Ale po co archiwizować karty postaci? Wywaliłem wszystko jak leci. Nawet te postacie z fabułą były zbyt nijakie/niedoświadczone albo miały zbyt naiwną historię by je jako wykorzystać ponownie. A nie ma sensu trzymać kart tylko dla mechaniki - tą przecież można napisać w 5 minut bez specjalnego wysiłku w przypadku postaci niskopoziomowej - a głównie takie się zdarzały.

Jaki z tego wszystkiego jest morał? Ano taki, aby robić notatki z sesji, pisać sprawozdania i historie postaci. Bo potem okaże się, że to co najlepiej pamiętamy z sesji, to kłótnie i kfiatki. A spisane na papierze dzieje naszego bohatera dają nam gwarancję, że jego pamięć przetrwa u nas dłużej.

Ale ale - to jeszcze nie koniec

Znalazłem również kilka opasłych koszulek z moimi notatkami do sesji, schematami scenariuszy i postaciami, które brały w nich udział. Z tego może coś być :)

Jeśli chodzi o moje postacie do sesji pbf - są one tutaj: http://forum.polter.pl/dreamwalker-2007-2009-vt56781.html